Lekarze uważają, że przypadki są związane ze stresem rodziców związanym z pandemią

Lekarze uważają, że przypadki są związane ze stresem rodziców związanym z pandemią

A trauma zawsze najciężej spada na najmłodszego z nas.

Kraj już wcześniej nauczył się tej lekcji na własnej skórze. W 2005 roku, kiedy huragan Katrina i poważne awarie federalnych wałów przeciwpowodziowych spustoszyły Wybrzeże Zatoki Meksykańskiej i miasto Nowy Orlean, całe pokolenie młodych ludzi poniosło ciężar długotrwałych szkód. Burza i powódź były tylko pierwszymi w reakcji łańcuchowej, która wyrwała dzieci z domów i społeczności, a wiele z nich ewakuowała do zupełnie nowych miejsc w całym kraju. Stracili członków rodziny i przyjaciół, znosili nękanie w nowych miejscach, cierpieli z powodu wysokiego wskaźnika bezdomności i przemocy oraz doświadczali poważnych zakłóceń w nauce i wsparciu tradycyjnie zapewnianym przez szkołę.

Przeczytaj: Zagubione dzieci Katrina

Wiele badań przeprowadzonych w latach po Katrinie wskazuje, że te efekty utrzymywały się z biegiem czasu, szczególnie w przypadku biednych dzieci i dzieci kolorowych. W książce Children of Katrina, Alice Fothergill z University of Vermont i University of Colorado w Boulder’s Lori Peek spędziły siedem lat na badaniu wpływu Katriny na młodych ludzi. Ich odkrycia były surowe. Dzieci narażone na Katrinę i jej następstwa były znacznie bardziej narażone na zaburzenia emocjonalne niż inne dzieci, nawet po latach. Odkryli, że prawdopodobieństwo nierównomiernego powrotu do zdrowia wśród dzieci było bezpośrednio związane z istniejącymi niedogodnościami społecznymi, a mianowicie ubóstwem i rasą.

„Katastrofy trwają naprawdę długo w życiu dzieci” – powiedział mi telefonicznie Fothergill. Zamiast „odbić się”, jak wielu dorosłych się spodziewa, dzieci włączają traumę w swój rozwój i przyszłe życie. Niestety, dorośli zwykle nie biorą tego pod uwagę w swoich kreacjach politycznych, zwłaszcza jeśli chodzi o radzenie sobie z kryzysami. „Ludzie mówią o wrażliwości, ale w ogóle nie mówią o dzieciach” – powiedział Fothergill.

Nawet teraz, prawie 15 lat po Katrinie, szczerze przyznaje się, że powódź nadal żyje z ludźmi, którzy byli wtedy dziećmi. Billboardy w całym mieście zawierały swego rodzaju slogan Denese Shervington, prezes i dyrektor generalny Instytutu Kobiet i Studiów Etnicznych. Nieleczona trauma jest podbrzuszem przemocy, jak głosi hasło, a Shervington powiedziała mi, że to przewodnia zasada jej pracy promującej uzdrowienie i odporność młodzieży. „Katrina pozostawiła wskaźniki PTSD u dzieci podobne do weteranów” – powiedziała.

Oczywiście huragan Katrina nie jest idealną paralelą do pandemii koronawirusa. Dzieci nie zostały oszczędzone przed powodzią ani z późniejszej fazy katastrofy. Huragan i powódź w 2005 roku były nagłymi, krótkimi wydarzeniami, podczas gdy zgodnie z szeroko omawianym raportem Imperial College of London na temat dystansu społecznego, można spodziewać się 18 miesięcy fal blokad, aby powstrzymać koronawirusa, w tym okresowe zamykanie szkół.

Przeczytaj: nakazy i zakazy „dystansu społecznego”

Jednak Fothergill powiedział, że faktyczna dynamika wchłaniania przez dzieci tej pandemii będzie podążać za wzorcami obserwowanymi podczas i po Katrinie. Według badania przeprowadzonego przez Fothergill w 2017 roku, dzieci doświadczają ogólnej atmosfery niepokoju i paniki tak dotkliwie jak dorośli, tylko że mogą lepiej to ukrywać. Fakt ten może przyczynić się do ogólnego poczucia wśród dorosłych, że dzieci są w jakiś sposób naturalnie „odporne” i łatwo się odbijają. Ta postawa dorosłych może utrudniać zarówno proaktywne próby pomocy dzieciom w przetwarzaniu tego, co się dzieje, jak i niezbędne działania terapeutyczne po katastrofie.

Kucanie w domu może wydawać się czymś innym niż masowa ewakuacja po Katrinie, ale w praktyce może mieć podobne skutki, zwłaszcza dla dzieci, które już są bezbronne. Dla dzieci, które spędzają czas w wielu domach, polegają na wskazówkach z zewnątrz lub są przyzwyczajone do strumienia krewnych w domu i poza nim, przedłużone dystansowanie społeczne będzie oznaczać głębokie oddzielenie od niektórych osób, które zapewniają opiekę. Cały FaceTime na świecie nie może nadrobić zastępczej pomocy ciotek, wujków, babć i trenerów siłowni. A dla niektórych dzieci te wsparcie są głównymi rzeczami wstawiającymi się w toksycznym, a nawet niebezpiecznym środowisku domowym.

Podczas gdy większość dorosłych nadal ma pracę i inne czynności do wykonania, szkoła jest głównym źródłem struktury i socjalizacji dla dzieci. Dzieci mają bogate życie towarzyskie, często przeżywane niemal wyłącznie w zajęciach szkolnych i pozalekcyjnych. A szkoły są głównymi dostawcami wielu podstawowych usług. Jak niedawno debatowano w Nowym Jorku, szkoły są jedyną rzeczą, która stoi między niektórymi dziećmi a brakiem bezpieczeństwa żywnościowego. Poza tym szkoły mogą być jedynymi miejscami, w których niektóre dzieci otrzymują nawet pobieżną opiekę dentystyczną, fizyczną lub psychiczną; rygorystyczna aktywność fizyczna; lub czystą wodę. Przegląd formalnie utworzonych przyszkolnych ośrodków zdrowia z 2019 r. wykazał, że świadczą one usługi podstawowej opieki zdrowotnej ponad 6 milionom uczniów w prawie 11 000 szkół. Gospodarstwa domowe o niskich dochodach już zmagają się z rosnącymi cenami wody komunalnej – a teraz główne źródło darmowej wody dla dzieci o niskich dochodach zniknie w niektórych miejscach na miesiąc lub dłużej.

Oszałamiające skutki ekonomiczne pandemii koronawirusa nadadzą młodym ludziom nowy wymiar cierpienia. Liczby walczą o uchwycenie rzeczywistości sytuacji. W samym środku masowych zamrożeń całych sektorów przemysłu, być może jedna piąta wszystkich pracowników straciła pracę lub miała znaczne skrócenie czasu pracy w ciągu kilku dni. Jeśli pandemia rzeczywiście wywoła recesję, to dane z poprzednich spadków wskazują, że bezpieczeństwo żywnościowe, zdrowie fizyczne i ogólny dobrostan dzieci ulegną zmniejszeniu i to szybko.

Przeczytaj: Recesja koronawirusa będzie niezwykle trudna do zwalczenia

Rand Conger, emerytowany profesor UC Davis i wieloletni badacz międzypokoleniowych konsekwencji ubóstwa, powiedział mi, że dane z poprzednich recesji są jasne i że dopiero zaczynamy dostrzegać efekty. Conger badał kryzys rolniczy w latach 80. i śledził wzorce rozpadu relacji małżeńskich i rodzicielskich, a także gwałtowne wzrosty krzywdzenia dzieci. „To było tak druzgocące dla tak wielu rodzin”, powiedział Conger, „a surowe kary mają tendencję do narastania”. Zaniedbywanie i wykorzystywanie dzieci zwykle wiąże się z większymi traumatycznymi wydarzeniami, niestabilnością ekonomiczną i stresem. Niestety, mogą już śledzić. Podobno w jednym szpitalu w Fort Worth w Teksasie leczono sześcioro dzieci z poważnymi obrażeniami związanymi z przemocą fizyczną. Lekarze uważają, że przypadki są związane ze stresem rodziców związanym z pandemią.

Wszystkie dowody sugerują, że dzieci – a zwłaszcza biedne dzieci – będą ponosić niewiarygodny ciężar podczas pandemii koronawirusa i towarzyszących jej wstrząsów ekonomicznych. Ale te dowody mają problem z włamaniem się do ogólnokrajowej rozmowy zdominowanej przez wskaźniki śmiertelności i strategie pracy z domu. Bruce Lesley, prezes First Focus on Children, powiedział mi, że ta porażka może być kosztowna dla dzieci. „To wszystko, o czym ludzie po prostu nie myślą w kontekście tego kryzysu i jak wpływa on na istniejące problemy i je zaostrza” – powiedział. „W ogromnym stopniu myślę po prostu, że ludziom brakuje tego typu rzeczy”.

To chorobliwe, wywołujące niepokój ćwiczenie – próba przewidzenia wszystkich możliwych sytuacji, w których coś może pójść nie tak – ale Lesley uważa je za niezbędne do aktywnej pracy na rzecz ratowania dzieci. Oprócz wspierania bezpośrednich płatności dla rodzin w tym kryzysie, Lesley opowiada się za rozszerzeniem programu suplementarnej pomocy żywieniowej (SNAP), zwiększeniem funduszy na wsparcie federalne dla bezdomnych i wychowanków oraz za krajowym moratorium na eksmisje. Jedną dobrą wiadomością jest to, że z wydarzeń takich jak Wielki Kryzys, kryzys HIV i huragan Katrina można wyciągnąć wiele lekcji, które mogą pomóc krajowi przygotować się do ochrony najmłodszego pokolenia.

Koronawirus to dziwna bestia. Zrywając relacje międzypokoleniowe, zaburza wszystkie starożytne sposoby, w jakie rodziny zawsze radziły sobie z katastrofami. W dzisiejszych czasach połączonych gospodarek jest to wyjątkowo trudne do zwalczenia. I pomimo dziwactwa biologii, wirus wydaje się głównie oszczędzać dzieci. Wszystkie te rzeczy mogą skłaniać Amerykanów do myślenia o tym jako o czymś nowym, aby poczuć ulgę dzięki jego selektywnym miłosierdziom. Ale najbardziej prawdopodobnym rezultatem jest to, że ta pandemia, podobnie jak większość innych w historii, ponownie odkryje nasze najbardziej podstawowe nierówności. Dla dzieci i ich rodziców może to oznaczać, że wskaźniki śmiertelności to dopiero początek historii.

Utrata masy ciała to duży biznes, a ponieważ rzadko odnosi sukcesy na dłuższą metę, ma wbudowaną podaż stałych klientów. A lekarze od dawna są zaangażowani w biznes w taki czy inny sposób. Około 2000 lat temu grecki lekarz i filozof Galen zdiagnozował „złe humory” jako przyczynę otyłości, a swoim pacjentom z nadwagą zalecił masaże, kąpiele i „pokarmy odchudzające”, takie jak warzywa, czosnek i dziczyzna. Niedawno, na początku XX wieku, gdy wagi stały się bardziej dokładne i przystępne cenowo, lekarze zaczęli rutynowo rejestrować wzrost i wagę pacjentów przy każdej wizycie. Leki odchudzające trafiły do ​​głównego nurtu w latach dwudziestych XX wieku, kiedy lekarze zaczęli przepisywać leki na tarczycę zdrowym ludziom, aby byli szczuplejsi. W latach 30. pojawił się chemiczny 2,4-dinitrofenol (DNP) odchudzający, a następnie amfetaminy, leki moczopędne, środki przeczyszczające i tabletki odchudzające, takie jak fen-fen, z których wszystkie działały tylko przez krótki czas i powodowały skutki uboczne w zakresie od irytującego do śmiertelnego.

Ogólnokrajowa obsesja na punkcie wagi nabrała dużego rozmachu w 1942 roku, kiedy towarzystwo ubezpieczeń na życie stworzyło zestaw tabel, który stał się najczęściej powoływanym standardem wagi w Ameryce Północnej. Metropolitan Life Insurance Company zebrało dane dotyczące wieku, wagi i śmiertelności z prawie 5 milionów polis w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, aby stworzyć „pożądane” wykresy wzrostu i wagi. Po raz pierwszy ludzie (i ich lekarze) mogli porównać się z ustandaryzowanym pojęciem tego, ile „powinni” ważyć.

Leki odchudzające trafiły do ​​głównego nurtu w latach dwudziestych, kiedy lekarze zaczęli przepisywać leki na tarczycę zdrowym ludziom.

I porównaj, używając coraz bardziej klinicznie brzmiących terminów, takich jak otyłość, nadwaga i otyłość. Nowa terminologia wzmocniła ideę, że tylko lekarze powinni i mogą leczyć problemy z wagą. Na przykład słowo nadwaga oznacza nadmiar; nadwaga sugeruje, że masz „właściwą” wagę. Słowo otyły, od łacińskiego obesus, czyli „zjedzony aż do otyłości”, zręcznie oddaje zarówno kliniczną atmosferę, jak i to jakże znajome poczucie osądu moralnego.

W latach 50. XX wieku, nawet gdy Hollywood urzekało zmysłowe aktorki, takie jak Marilyn Monroe i Elizabeth Taylor, medycyna zajmowała inne stanowisko. W 1952 r. Norman Jolliffe, dyrektor Biura Żywienia w Nowym Jorku, ostrzegł lekarzy na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Stowarzyszenia Zdrowia Publicznego, że „pojawiła się nowa plaga, chociaż stara choroba, produktopinie.top by nas dosięgnąć”. Oszacował, że od 25 do 30 procent amerykańskiej populacji w tamtym czasie miało nadwagę lub otyłość, co w zasadzie wymyślił. „Nikt nie kocha grubej dziewczyny, z wyjątkiem być może grubego chłopca i razem przedzierają się przez życie z rodzinną rodziną” – napisał w 1955 roku Paul Craig, lekarz z Tulsa w stanie Oklahoma. Craig był zachwycony badaniem z 1907 roku, które twierdziło „satysfakcjonujące wyniki… w problemie otyłości” poprzez wprowadzenie ludzi na dietę 800 kalorii dziennie i obfite dawkowanie im amfetaminy, fenobarbitalu i metylocelulozy. (Craig podsumował w komentarzu, który nie wzbudza zaufania do jego metod badań naukowych: „Nie wszyscy, którzy jedzą żarłocznie, przybierają na wadze, ale żaden gruby mężczyzna ani kobieta nie je, jak twierdzą, jak ptak, chyba że odnoszą się do myszołów indyczy”)

Okablowanie szczęki szybko wypadło z łask, może dlatego, że przestało działać w chwili, gdy ludzie zaczęli znowu jeść.

W 1949 r. niewielka grupa lekarzy utworzyła National Obesity Society, pierwsze z wielu profesjonalnych stowarzyszeń, które miały na celu przeniesienie leczenia otyłości z marginesu do głównego nurtu. Poprzez coroczne konferencje, takie jak pierwszy Międzynarodowy Kongres Otyłości, który odbył się w Bethesda w stanie Maryland w 1973 roku, lekarze pomogli propagować ideę, że zajmowanie się wagą jest zadaniem dla wysoko wykwalifikowanych ekspertów. „Profesjonaliści medyczni celowo stwierdzili, że otyłość jest problemem medycznym, a zatem osobami najlepiej przygotowanymi do interwencji i wyrażania opinii na ten temat byli ludzie z tytułem doktora” – mówi Abigail Saguy, socjolog z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.

Ci eksperci medyczni uważali, że „każdy stopień szczupłości jest zdrowszy niż bycie grubym” — pisze Nita Mary McKinley, profesor psychologii na Uniwersytecie Waszyngtońskim w Tacoma. Ta postawa zainspirowała wiele nowych metod leczenia otyłości, w tym chirurgię stereotaktyczną, znaną również jako psychochirurgia, która polegała na paleniu zmian w podwzgórzu osób z „grubą otyłością”. Okablowanie szczęki było kolejną inwazyjną procedurą, która zyskała popularność w latach 70. i 80. XX wieku. Szybko wypadł z łask, może dlatego, że przestał działać w chwili, gdy ludzie zaczęli znowu jeść. (Co najmniej jeden dentysta na Brooklynie nadal to promuje.)

* * *

W chłodne czerwcowe popołudnie 2013 roku setki lekarzy z całego kraju napłynęły do ​​wielkiej sali balowej hotelu Hyatt Regency Chicago. Byli tam w trzecim dniu dorocznego spotkania Amerykańskiego Towarzystwa Medycznego, aby głosować nad listą zasad organizacji – w większości nudnych, ale niezbędnych rzeczy. Ale jeden punkt w głosowaniu tego dnia okazałby się kontrowersyjny, i to nie tylko w wyłożonych boazerią ścianach sali balowej. Rezolucja 420 była krótka i na temat: „Że nasze Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne rozpoznaje otyłość jako stan chorobowy z wieloma aspektami patofizjologicznymi wymagającymi szeregu interwencji w celu przyspieszenia leczenia i zapobiegania otyłości”.

rekomendowane lektury

Senatorowie dr Oz: Przestańcie obiecywać cuda odchudzania

Dlaczego nikt nie jest pewien, czy Delta jest bardziej zabójcza

Katherine J. Wu

Nie jesteśmy gotowi na kolejną pandemię

Olga Chazan

Pytanie – czy sklasyfikować otyłość jako chorobę samą w sobie, czy nadal uważać ją za czynnik ryzyka chorób takich jak cukrzyca typu 2 – było przedmiotem dyskusji od lat, zarówno w organizacji, jak i poza nią. Kilka miesięcy wcześniej AMA zwróciła się do własnego Komitetu ds. Nauki i Zdrowia Publicznego o zbadanie tej kwestii; komisja opracowała pięciostronicową opinię sugerującą, że z kilku powodów otyłość nie powinna być oficjalnie uznawana za chorobę.

Po pierwsze, komisja stwierdziła, że ​​otyłość nie pasuje do definicji choroby medycznej. Nie ma żadnych objawów i nie zawsze jest szkodliwy – w rzeczywistości dla niektórych osób w niektórych okolicznościach wiadomo, że ma działanie ochronne, a nie destrukcyjne.

Po drugie, choroba z definicji wiąże się z nieprawidłowym funkcjonowaniem organizmu. Jednak wielu ekspertów uważa, że ​​otyłość – organizm wydajnie przechowujący kalorie w postaci tłuszczu – jest normalną adaptacją do szeregu okoliczności (okresów głodu), które obowiązywały przez większą część historii ludzkości.